Jak NIE zarabiać jako copywriter?

Ostatnio pod wpływem negatywnych emocji wrzuciłam post Praca za 5,50zł! Nie przegap swojej życiowej szansy! Obiecałam też wtedy, że w niedługim czasie opiszę szerzej zjawisko „pracy do portfolio” oraz „za miskę ryżu”, z jakim spotkałam się podczas szukania dodatkowych zleceń dla copywritera.

 

Jak działa Oferia?

Jedną z bardziej znanych platform komunikujących ze sobą zlecających i zleceniobiorców jest Oferia. Strona moim zdaniem jest przyjemna w odbiorze i pojawia się tam mnóstwo zleceń. Założyłam więc konto i postanowiłam pokazać się pracodawcom z jak najlepszej strony. Na dodaniu własnej oferty pod zleceniem spędzałam niejednokrotnie więcej czasu, niż na pisaniu tekstu próbnego. Wydawać by się mogło, że przy taśmowych propozycjach od kont z usługą premium, miałam duże szanse na powodzenie. Do każdego zadania podchodziłam indywidualnie i przedstawiałam swoje umiejętności dokładnie pod kątem tych poszukiwanych przez zlecającego. W pewnym momencie pojawiała się jednak bariera, której nie byłam w stanie przeskoczyć. Co to takiego? A jakże, pieniądze.

Nie ukrywam, że jestem osobą początkującą w copywritingu. Poświęcam masę czasu na doszkalanie warsztatu oraz stworzenie strategii marketingowej, która pozwoli mi odnieść sukces i przebić się ponad inne oferty. Z tego też względu, zamiast zgłaszać się pod wszystkimi tematami, wybieram takie, które najbardziej pasują do mojego contentu, oraz z którymi miałam do czynienia i mogę bazować na swoim doświadczeniu. Za swoją pracę nie oczekuję więc stawki jak dla profesjonalisty, a te dochodzą do naprawdę olbrzymich kwot. Ale nie pozwolę sobie też na darmową pracę.

 

Ile wynosi stawka copywritera?

Wiecie, jak wyglądało moje pierwsze starcie z Oferią? Przejrzałam dostępne zlecenia, wybrałam kilka z nich i zorientowałam się, ile warte jest ich wykonanie przez osobę doświadczoną. Sprawdziłam też, jaka jest średnia stawka proponowana przy danym zleceniu. Najczęściej trzymałam się troszkę poniżej średniej lub tuż na granicy. Zaznaczę w tym miejscu, jaka na ogół jest przepaść, między standardową stawką twórcy, a stawką średnią na Oferii.

Przypuśćmy, że bierzemy pod uwagę zwykły tekst na bloga lifestylowego. Prosty, niewymagający researchu. Stawka standardowa u copywritera za 1000 znaków ze spacją (zzs) to około 20zł netto. Na Oferii średnią stawką zaś będzie kwota 10zł netto. Natomiast wybrana zostanie osoba, która zaproponuje stawkę 5zł netto.

Wróćmy teraz do moich zleceń. Indywidualne podejście do klienta, niska stawka, dość dobry warsztat widoczny w portfolio, co mogło pójść nie tak?

To proste. Znalazła się osoba, która zaoferowała wykonanie pracy za połowę mojej ceny, która była połową ceny średniej stawki twórcy. Tak, to miało zabrzmieć skomplikowanie, bo czuję się teraz strasznie podirytowana. Sama jestem zwolennikiem wolnego rynku i nie będę się kłócić o to, że ktoś zaniża stawki. Jak dla mnie, może to robić choćby i za darmo. Nie zmienia to natomiast faktu, że większość zleceń na Oferii i tym podobnych platformach została opanowana przez autorów piszących za grosze.

 

„Copywriter z 5-letnim doświadczeniem, po filologii polskiej

z chęcią podejmie się zlecenia” – za dwa złote…

 

Chciałabym, aby ten cytat był żartem, ale nie jest. Dziś rano straciłam wiarę w ludzi. Sami zobaczcie, o co chodzi.

Źródło własne, screen strony Oferia.pl

 

 

Pst! To też jest fajne 🙂

 

Jak widać na załączonym obrazku, pan zleceniodawca szuka pilnie osoby do wykonania zlecenia. Już na początku twierdzi, że pracy będzie mnóstwo, jak podkreśla, to „setki tysięcy znaków każdego tygodnia”, olaboga! ( Nie mogłam się powstrzymać od tego komentarza). No nie wiem, czy jedna osoba się z tym wyrobi, bo przecież czas goni. Jak już pewnie się domyślacie, stawka powaliła mnie na kolana. Tak samo zresztą, jak rozumowanie autora.

Pomyślmy przez chwilę. Wyobraź sobie, że szef mówi do Ciebie: „Słuchaj, mamy teraz dużo pracy i musisz zostać na nadgodziny. Za każdą nadgodzinę płacę Ci 2 złote, ale spokojnie, pracy jest w bród, wyrobisz dużo godzin, to będziesz miała więcej kasy”.

Co więcej, proponowana stawka dotyczy także pisania w języku angielskim, co z założenia powinno być droższą sprawą.

Widziałam wiele smaczków, słyszałam o pracy do portfolio, ale żeby zleceniodawca sam oczekiwał tak katastroficznie niskiej stawki i jeszcze argumentował tą ogromną ilością pracy…

Teraz moglibyśmy się wspólnie pośmiać, pożartować z ogłoszenia, przecież nikt normalny nie da się tak wykorzystać. No nie do końca. Specjalnie zachowałam sobie kilka odpowiedzi. I nie, nie było ich wcale mało.

Źródło własne, screen strony Oferia.pl

Mam wątpliwości, czy teraz komentować, czy iść się śmiać, czy płakać… Pani Anna to nawet zawalczyła i zaproponowała trzy złote, zamiast oczekiwanych dwóch. Panie Karolina i Małgorzata, przedstawiające grupę polonistów, jedna z nich jest nawet po dziennikarstwie. Pan, którego wypowiedź jest na pierwszym miejscu napisał, że oferta „przyciągnęła jego uwagę”. No moją, szczerze mówiąc, też. Tylko, że zamiast oferować współpracę, miałam ochotę wykorzystać ostatnią możliwość kontaktu pod ofertą na krótkie zapytanie, czy autor ma ludzi za idiotów. Autorze, za dwa złote mogę pisać setki tysięcy przecinków tygodniowo, to jak, robimy deal?

 

Czy zaniżanie stawek ma zalety?

Niesamowicie denerwuje mnie fakt oferowania tak niskich, głodowych wręcz stawek przy zleceniach dla copywriterów. Czy jednak zjawisko zaniżania stawek ma jakieś zalety? Ja widzę też drugą stronę medalu. Miałam ostatnio gorszy czas, ponieważ zlecenie, którego byłam pewna zostało przejęte przez osobę decydującą się to zrobić za niższą cenę. Jestem typem człowieka, który bardzo szybko się zarówno motywuje jak i demotywuje. Widząc dzisiejsze zlecenie, którego screeny są wyżej, jestem pełna nadziei. Wiem, że dookoła jest wiele ludzi zajmujących się pisaniem tekstów, często są to osoby po studiach filologicznych czy dziennikarskich, z wieloletnim doświadczeniem. Tyle, że już nie zastanawiam się, czy nie jestem za droga, skoro ich stawka zawsze jest niższa od mojej. Wiem, że to nie wykształcenie i doświadczenie definiuje wartość pracownika, a jego umiejętności i szacunek do swojej pracy.

Czas, który mogłabym przeznaczyć na działanie za 6zł na godzinę, spędzam na czytaniu, zbieraniu informacji oraz pomysłów na artykuły. Zamiast robić kolejne darmowe próbki, tworzę specjalistyczne portfolio na blogu, do którego odsyłam potem kontrahentów. Czas i pieniądze poświęcone na dokształcanie się, nigdy nie będą zmarnowane.

 

Tak nie zarabia profesjonalny copywriter

Jeśli czasem nachodzi Cię ochota, na wykonanie pracy po kosztach, byleby tylko otrzymać zlecenie pamiętaj, że stawkę zawsze łatwiej obniżyć, niż podnieść. Jeśli zdecydujesz się na wykonanie zadania za taką kwotę, możesz być pewien, że klient do Ciebie wróci. Ba, nawet poleci Cię znajomym. I wszystko będzie pięknie do momentu, gdy nie zasugerujesz mu, że Ty też jesz i musisz opłacać mieszkanie. Wtedy znów zagości na platformie dedykowanej copywriterom i znajdzie pracowników do pisania „setek tysięcy znaków tygodniowo”.

 

P.S. Po statystykach oraz rozmowach z niektórymi z Was wiem, że czytacie moje artykuły, ale nie pozostawiacie po sobie żadnego śladu. Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawicie tutaj komentarz, jeśli post Wam się spodobał, oraz odwiedzicie mój fanpage na Facebooku i udostępnicie go dalej 🙂