Oto agencje, które współpracują ze zdalnymi copywriterami na dobrych warunkach!

Ostatnio na grupie dla copywriterów w ciągu jednego dnia 3 razy padło pytanie o polecane agencje do zdalnej współpracy. Udzieliło się tam mnóstwo osób czekających na informacje związane z najlepszymi agencjami. Dlatego śpieszę z pomocą! W pocie czoła przygotowałam pełną listę firm, które prowadzą aktualnie rekrutację na stanowisko zdalnego copywritera. Oczywiście wzięłam pod uwagę tylko te dobrze płatne. Groszowe stawki zostawmy początkującym, którzy mają problem ze znalezieniem zleceń.

agencja dla zdalnych copywriterów

Lista najlepszych agencji, które zatrudniają zdalnych copywriterów

  1. „SeoSeo” z Warszawy (do tej pory z nią współpracuję)
  2. „Trzy, dwa, zero” z Wrocławia
  3. „Możesz wszystko” z Poznania
  4. „TyMizero” z Bytomia
  5. „Ale wolisz” z Bydgoszczy
  6. „Na wygodnie!” ze Szczecina (mój faworyt, polecam zwłaszcza początkującym)
  7. „Sam ją znajdź” z Warszawy
  8. „Zachowaj się godnie” z Gdańska

 

Z którą agencją najlepiej współpracować?

Mam już za sobą jakieś tam doświadczenie, więc spróbuję doradzić.

Przede wszystkim pracę copywritera warto zacząć od „SeoSeo” z Warszawy. Firma „SeoSeo” bardzo przyczyniła się do mojego rozwoju i jestem dumna, że mogę z nią współpracować. Moim zdaniem to właśnie tu warto skierować pierwsze kroki, a raczej maile. Praca w tej firmie może zaowocować awansem, jeśli tylko trochę się postaramy, a jak wiadomo, warszawskie korporacje dają szerokie możliwości swoim pracownikom.

Jeśli w Warszawie nie będzie aktualnie miejsca (chociaż zawsze są jakieś wolne etaty dla zdalnych copywriterów, w końcu to agencja), to polecam „Trzy, dwa, zero”, praca w niej przebiega szybko i bez problemu, a nowe zlecenia przychodzą do nas właściwie na pstryknięcie palcem.

„Możesz wszystko” z Poznania, to obok „SeoSeo” kolejna agencja z wyżej wymienionych, z jaką aktualnie współpracuję. Szefostwo daje kopa do działania i rzeczywiście ich hasło przewodnie pozwala mi utrzymać się na rynku.

Myślę jednak, że większości najbardziej spodoba się „Na wygodnie!” ze Szczecina. To niby niepozorne miasto gwarantuje naprawdę dobre warunki współpracy. Dbają oni przede wszystkim o komfort pracowników, dlatego już na początku naszej współpracy przysłali mi do domu wygodny fotel! Płakałam ze szczęścia, bo dawno nie czułam, żeby jakiś szef tak o mnie dbał, a ten fotel bardzo się przydał podczas pracy do godzin nocnych. Jako dobrze rokujący, zdalny copywriter, otrzymałam też służbowy komputer marki Apple. Ale najważniejsze są stałe zlecenia! Ta agencja ma prze-za-je-bi-sty system zleceń! Na początku określamy, jakie temat nas interesują i mamy gwarancję, że nikt nie będzie nam wciskał jakichś bzdetów do napisania. Odpalamy aplikację i mamy pełną listę zleceń, w których możemy przebierać, a stawki zaczynają się od 40zł/1000zzs!

agencja dla zdalnych copywriterów
Takie piękne krzesełko dostałam od agencji ze Szczecina!

Dwie najlepsze agencje dla zdalnych copywriterów

Wyżej opisałam agencje dla copywriterów, które na pewno przypadną do gustu każdemu z Was – zarówno początkującym, jak i bardziej wdrożonym w temat. Pozwólcie jednak, że skupię na moment uwagę na dwóch agencjach, które bezapelacyjnie przyczynią się do Waszego sukcesu! Gwarantuję!

Na podium znajdują się, uwaga: „Sam ją znajdź”  i „Zachowaj się godnie”. Przyznaję, to nie była łatwa współpraca. Jak już wspomniałam, każdy najchętniej skieruje swoje kroki do „Na wygodnie” ze Szczecina. Ale jestem przekonana, że to właśnie praca w „Sam ją znajdź” i „Zachowaj się godnie” nauczy każdego copywritera poruszania się i przetrwania w konkurencyjnym środowisku. Ale nie będę o nich zbyt wiele pisać, sami je odnajdźcie i zobaczcie, co oferują. Polecam gorąco!

Współpracujecie już zdalnie z którąś z podanych przeze mnie agencji? Może macie inne zdanie? Napiszcie koniecznie w komentarzu 🙂

 

P.S. Podobieństwo nazw firm i miejscowości przypadkowe.

  • Lidka, to teraz możesz paść po raz kolejny, bo po długich bataliach i kilku opierdolkach kolega się chyba zreflektował i zaczyna dostrzegać, że inni chcą mu pomóc, a nie nawytykać błędów 😉 Ciekawe na jak długo… A z tym, co piszesz, to fakt, wszyscy copy uprzedzają, że już dawno minęły czasy, gdy to był łatwy kawałek chleba… Ja już nawet napisałam jakieś zlecenia dla małej telewizji kiedyś, za gówniaka, i faktycznie rozłożyło mnie to, że miałam zbyt lekkie podejście do tematu i po prostu nie odczytałam w terminie mejla o tym, że mam podjechać podpisać umowę 😛

  • No licznik wejść mnie przeraził, jak teraz na niego spojrzałam 😀 Haha, jak ulubiony, to jesteś jedną z nielicznych. Lub też – co bardziej prawdopodobne – reszta się po prostu do tego nie przyzna. Jeśli dalej myślisz o pracy jako copy, to osobiście uważam, że prowadzenie bloga kulinarnego działa ogromnie na Twoją korzyść i już miałabyś zlecenia na tę tematykę. Warto spróbować 🙂

    No i nie będę kłamać, że podam komuś informacje na tacy, bo tego nie zrobię. Sama uczę się na własnej skórze, dzięki temu widzę co działa, a co nie. Ktoś powie, że jestem wredna, ja uważam to za pomoc – gdybym dostała wszystko pod nos i nie testowała własnych działań, to pewnie dalej stałabym w miejscu. Poza tym uważam, że właśnie to są cechy, które powinien mieć copywriter: umiejętność szybkiego uczenia się oraz pozyskiwania informacji. A to już trzeba wypracować całkowicie samodzielnie, no ale to jak widać niewygodna prawda 😉

    Zresztą, najprostszy przykład to nasz kolega, któremu podstawiałaś pod nos wszystkie informacje, a on i tak wiedział lepiej, bo „oczywiście znowu ja mam rację” (padłam, jak to przeczytałam w jego komentarzu). Co z tego, że podam komuś linki, książki, artykuły czy spis zasad, jeśli on i tak nie wprowadzi tego w życie. Albo wręcz przeciwnie, wprowadzi wszystko, nie dopasowując tego do własnej działalności.

  • No od siebie dodam jeszcze trzecią super agencję, którą wymieniłam, mianowicie „Możesz wszystko” 🙂 Dopóki nie zaczęłam z nią współpracy, zamiast skupiać się na własnym warsztacie, marnowałam czas na porównywanie się z innymi…

  • Ewa

    Tak, i ja współpracuję stale z agencją „SeoSeo”. Mam też drugą, bez której nie ma mowy o karierze copy – to agencja „Sam sobie okrętem”.

  • Dobre! Przyznam szczerze, że sama kiedyś zapytałam na jednej grupie o pracę copy, ale raczej pod względem tego, czy w ogóle powinnam o tym myśleć. Dostałam tam taki plik informacji odnośnie walki o zlecenia, że aż się zdziwiłam, bo przez chwilkę pomyślałam, że jednak je podasz 😀 Teraz to będzie chyba mój ulubiony wpis na Twoim blogasku! <3 <3 <3