Co warto zwiedzić w Krakowie? Te 2 miejsca zapierają dech w piersiach!

Pewnie każdy z Was potrafi wyliczyć zabytki, które koniecznie trzeba zobaczyć w Krakowie: Kościół Mariacki na Starym Rynku, Sukiennice, Wawel, a na dokładkę Kopalnię Soli „Wieliczka”. W tym roku miałam przyjemność odwiedzić to miasto dwa razy. Za pierwszym razem skupiłam się właśnie na wymienionych atrakcjach. Druga wycieczka natomiast miała bardziej nietuzinkowy charakter. Nastawiliśmy się na miejsca, które nie są tak oblegane przez turystów. Całe dnie spędzone na łonie natury połączone z małym urban exploringiem. I stało się! W jeden dzień przepadłam i zakochałam się w Krakowie. A wiecie, co jest najlepsze? Że te wyjątkowe, warte odwiedzenia miejsca, znajdują się tuż obok centrum i spokojnie dojedziecie tam tramwajem!

I tylko jedna rzecz w wycieczce do Krakowa psuje efekt końcowy. Wyrzuciłabym z tej cudownej panoramy bryczki jadące po Starym Rynku, konie zaś oddała w dobre ręce. Trudno było mi napawać się pięknem otoczenia, kiedy widziałam te biedne stworzenia stojące na rozgrzanym betonie w 40-stopniowym upale. A gdy obserwowałam ludzi wsiadających do tych bryczek, moje serce krwawiło. Zresztą podobnie jak w przypadku każdego „legalnego” znęcania się nad zwierzętami. Ot, taka mała dygresja, której nie mogłam sobie odpuścić.

Tak więc pamiętajcie, nie wsiadamy do bryczek! Zamiast tego wybieramy na przejażdżkę konie mechaniczne albo tuptamy na własnych nogach. A dokąd, zapytacie? Już odpowiadam!

co warto zwiedzić w krakowie
Lilyfly.pl/ Katedra na Wawelu

Kamieniołom Liban – miejsce, które musisz zwiedzić będąc w Krakowie

Początkowo nie mieliśmy konkretnych planów na nasz krótki wyjazd. Zwiedzanie zaczęliśmy więc od spontanicznego wypadu na kopiec Krakusa. Tam też znajduje się wejście do miejsca, które od razu urzekło mnie swoim klimatem, czyli kamieniołomu Liban. Droga wiodła przez krętą ścieżkę i skłamałabym mówiąc, że była to prosta przeprawa. Naszym celem był kompleks, który widzicie po prawej stronie na zdjęciu. Dotarcie tam było testem mojej wytrzymałości. Nigdy nie byłam fanką wędrówek po stromych zakamarkach. Tutaj zaś walczyłam o każdy metr. Spady, kamienie, tereny bagniste i rozpadające się, skorodowane schody. W kilku miejscach potrzebowałam asysty, bo sama po prostu nie dałabym rady. Obecność jaszczurek, węży i komarów nie ułatwiała sprawy. Jak się okazało w drodze powrotnej, istniała inna, bardziej przyjazna i całkowicie bezpieczna ścieżka… Cóż, przynajmniej po tej wyprawie wiem, że stać mnie na więcej, niż myślałam.

co warto zwiedzić w krakowie
Lilyfly.pl/ Kamieniołom Liban w Krakowie

Dlaczego warto zwiedzić kamieniołom Liban?

To miejsce to istna gratka dla fanów survivalu. W trakcie schodzenia ścieżką na dół, widać otaczające nas skalne masy kamieniołomu. Teoretycznie mogą się one w każdej chwili osypać. Nie ukrywam, że taka myśl towarzyszyła mi przez cały pobyt na dole i powodowała lekki strach. Tu poczujecie, jakby czas się zatrzymał. Najczęściej nie jest to pierwszy wybór, jeśli chodzi o atrakcje turystyczne, dlatego możecie cieszyć się ciszą i spokojem, które tu zastaniecie. Co więcej, miejsce to posiada ciekawą historię.

Kamieniołom Liban pełnił rolę karnego obozu pracy, przez który przewinęło się w latach 1942-1944 około 2000 więźniów. Pracowali oni w niezwykle trudnych warunkach. Wtedy jednak w kamieniołomie nie było widocznego na zdjęciu kompleksu, będącego głównym celem podróżników. Powstał on dopiero na potrzeby kręconego w 1993 roku filmu „Lista Schindlera”. Pozostałości po scenografii stoją w tym miejscu po dziś dzień. Warto zaznaczyć, że całość została mocno zniszczona przez czas i warunki atmosferyczne. Blachy są skorodowane, a w wielu miejscach przeżarte na wylot. Gdzieś w trawie leżała zniszczona tabliczka z zakazem wstępu. My nie ryzykowaliśmy, jednak śmiałków chętnych do wejścia na górę nie brakuje. My jednak zrobiliśmy piękne fotki bez ryzykowania zdrowia.

co warto zwiedzić w krakowie
Lilyfly.pl/ Kamieniołom Liban w Krakowie, widok na scenografię z filmu „Lista Schindlera”

To miejsce warto odwiedzić! Zalew Zakrzówek, czyli krakowskie Kaer Morhen

Jestem ogromną fanką Wiedźmina. Myślę, że to właśnie dlatego widoki rozpościerające się ze wzgórza na Zakrzówku tak mnie zachwyciły. Najpiękniejsze było to, że wędrowaliśmy z kopca Kościuszki przez ruchliwe ulice miasta, minęliśmy nowoczesne blokowisko i po chwili trafiliśmy do lasku. Przeszliśmy może z 200 metrów i nagle znaleźliśmy się jakby w innej rzeczywistości. To wszystko było praktycznie w jednym miejscu. Raj na ziemi!

Naprawdę, nie mam słów, by określić te widoki i zdjęcia też ich w pełni nie oddadzą, musicie to po prostu zobaczyć na własne oczy. Krystalicznie lśniąca woda w kolorze żywego granatu łączyła się ze złocisto-czerwonym odcieniem wysuszonej trawy, szarością wapiennych skał i zielenią drzew otaczających zalew. Trafiliśmy też na wygaszone ognisko z widokiem na wysoką skałę, będącą zapewne niezłą gratką dla fanów wspinaczki. Musi być tu pięknie nocą! A gdybyście w trakcie wycieczki zgłodnieli, to jakiś niecały kilometr dalej znajduje się Kaufland 🙂

co warto zwiedzić w krakowie
Lilyfly.pl/ Zakrzówek w Krakowie

 

co warto zwiedzić w krakowie
Lilyfly.pl/ Zalew Zakrzówek w Krakowie

Zalew Zakrzówek powstał w 1990 roku po zalaniu kamieniołomu wapienia. To cudowne miejsce na romantyczny spacer, piknik czy sesję ślubną. Na jedną z takich natrafiliśmy w trakcie naszego odpoczynku na drewnianej ławce. Sama z przyjemnością poleciałabym tam na zdjęcia ślubne, gdybym tylko miała takowe w planach. Ale to miejsce perfekcyjne w każdym calu nadaje się nawet na zwyczajną sesję. Ja byłam tam latem, ale podejrzewam, że równie pięknie prezentuje się wiosną i jesienią, kiedy kolor liści zacznie współgrać z żółtym odcieniem traw. Zimą się tam nie wybiorę, bo znając moje szczęście, poślizgnę się i zakończę żywot… Podejrzewam też, że na sezon zimowy bramki i tak są zamknięte, między innymi ze względów bezpieczeństwa. Jedno trzeba powiedzieć – spacerując w poszukiwaniu pustej ławki, lepiej się nie potknąć. Zwłaszcza, jeśli ktoś nie potrafi pływać.

co warto zwiedzić w krakowie
Lilyfly.pl/ Zalew Zakrzówek w Krakowie

Właśnie miałam pisać, że wrócę tam z lepszym aparatem i masą dobrego humoru, spędzając całe dnie na sesjach zdjęciowych i napawaniu się najpiękniejszymi widokami, jakie widziały moje oczy. Tymczasem właśnie w tej chwili znalazłam informację o całkowitym zamknięciu Zalewu Zakrzówek na 2 lata z powodu prac budowlanych na jego terenie. Moje serduszko bardzo się z tego powodu smuci. Mam tylko nadzieję, że po wykonaniu remontów będzie do czego wracać…

Na pocieszenie dodam, że zdjęcia robiłam spoza terenu zalewu (przez siatkę, której tu nie widać, bo tak sprytnie umieściłam obiektyw 🙂 ). Dlatego jeżeli koniecznie chcecie zwiedzić to miejsce, teren możecie po prostu obejść górą. Całość z daleka wygląda równie pięknie! Idźcie dzikimi ścieżkami od strony Skałek Twardowskiego. Do miasta zaś dostaniecie się ulicą Wyłom w kierunku Norymberskiej. Bez problemu możecie posiłkować się aplikacją Google Maps. Na pewno się nie zgubicie.

Jeśli jesteście fanami survivalu i nie znosicie przepychać się między tabunami turystów, gorąco polecam wspomniane miejsca na wyjątkowy weekend w Krakowie. Ja swój z pewnością powtórzę 🙂

Tegoroczne wycieczki do Krakowa zaoowocowały kilkoma wpisami na moim blogu. Wcześniej opisywałam mój pierwszy i zarazem najgorszy nocleg w Krakowie. Polecam ten artykuł wszystkim tym, którzy sugerują się tylko cyferką przy ocenie obiektu, zamiast pełnymi opiniami. Weekendowa wycieczka do Krakowa wiązała się natomiast z lotem ze Szczecina. A jako, że jestem ogromną panikarą, stworzyłam wpis o radach, które pomagają w pokonaniu lęku przed lataniem samolotem. Tak więc bierzcie i jedzcie 🙂 I koniecznie polećcie mi kolejne piękne miejsca do zwiedzenia.

P.S. Wiem, mój aparat ssie, jeśli chodzi o jakość zdjęć. Jeżeli one Was nie przekonują, to wyszukajcie sobie „Kamieniołom Liban” i „Zalew Zakrzówek” w Google Images. Zobaczycie, że warto!

  • Gosia

    W Krakowie zdecydowanie nie można się nudzić. Miałam okazję zwiedzać go kilka lat temu

  • O, właśnie takie wpisy podróżnicze lubię najbardziej! Oczywiście doceniam pracę blogerów, którzy w swoich artykułach opisują zabytki i inne popularne szlaki turystyczne, ale przebijanie się przez tabuny „pielgrzymów” mnie nie bawi. Druga sprawa – mogłabym też spokojnie kupić przewodnik i sobie pochodzić, bez surfowania po necie. Sama jednak zwiedzam mało typowo – wysiadam z auta/pociągu/wychodzę z hotelu i idę przed siebie, zgodnie z wewnętrznym kompasem. Chyba, że gdzieś wpadnę na taki wpis, jak ten, który podrzuca coś nieoczywistego lub mało oklepanego… Wtedy staram się zanotować i odwiedzić!