Mały życiowy update

Jak dało się zauważyć, przez ostatnie miesiące było tu dość pusto. Nastąpiło u mnie wiele zmian, doskwierał mi też ogromny brak czasu i weny. Gdzie byłam i co robiłam w czasie nieobecności na blogu przeczytacie poniżej.

 

Praca, praca i po pracy…

Od stycznia tego roku w moim życiu dokonał się niemały przewrót. Dowiedziałam się o zamknięciu mojego miejsca pracy, musiałam bardzo szybko obmyślić plan na to, co będę robić dalej. Kilka miesięcy wstecz planowaliśmy z partnerem otworzenie własnego biznesu, jednak w dalszym ciągu pozostawało to zadaniem „do wykonania w przyszłości” – dobrze płatne zajęcia zawsze są tym elementem, który oddala ryzykowne decyzje w czasie. Ta nagła wiadomość o utracie pracy miała zarówno złe, jak i dobre strony. Złe, bo zawsze wiąże się to z pogorszeniem sytuacji finansowej. Miałam naprawdę świetną motywację, by zrezygnować z zaplanowanych zbędnych wydatków i odłożyć fundusze na czarną godzinę. A jaki był pozytywny aspekt tej sytuacji? A no taki, że dostaliśmy oboje niezłego kopa, by coś w życiu zmienić. Nagle plany okazały się rzeczywistością. Mogłam szukać następnego etatu, mogłam też poświęcić czas na rozkręcenie czegoś swojego. Mój chłopak również został trochę przyparty do muru ale i dostatecznie zmotywowany do porzucenia dotychczasowej posady i otworzenia własnej działalności.

Długo zastanawiałam się, jak ugryźć ten temat i czy w ogóle powinnam o tym pisać. Doszłam jednak do wniosku, że jest to w tej chwili nieodłączna część mojego życia i fajnie byłoby też ugryźć tu trochę tematyki biznesowej od środka. Swoją drogą kończył mi się hosting i równie dobrze mogłam puścić swój blog w niepamięć. Postanowiłam jednak troszkę zmienić nurt i zaplanowałam sobie kilka większych zmian na tej stronie, ale o tym później.

 

Nasza działalność – sklep internetowy StylowaTorba

Firmę założył mój chłopak, to on wziął na siebie odpowiedzialność finansową i księgową. Tak więc jest jednocześnie moim partnerem życiowym i biznesowym, co wcale nie oznacza, że jest to fajne, ale o tym może kiedy indziej. Od dawna myśleliśmy o prowadzeniu sklepu internetowego. W założeniu, każde z nas miało inny pomysł na branżę. Doszliśmy jednak do wniosku, że mój pomysł, czyli galanteria, jest bezpieczniejszy i bardziej opłacalny. Zrezygnowaliśmy też z zakładania na początku dwóch firm – łapanie dwóch srok za ogon na ogół nie kończy się dobrze. Po wielu kłótniach przebolałam to, że mój facet będzie moim szefem  😀  . Aspiracje do bycia businesswoman to jedno, rzeczywistość drugie…

Okej, przechodzimy do momentu, gdy wiadomo było, że zakładamy sklep. Jako, że mój partner i szef jest również programistą, zabrał się on za wszystkie prace związane z wyglądem strony od frontendu i backendu. Każdy jeden piksel na tej stronie jest jego zasługą. Ja z programowania miałam solidną tróję na studiach (a były to podstawy Delphi), moim zadaniem było więc to, w czym czuję się najlepiej, czyli tworzenie tekstów. Gdy wszystkie testy przeszły pomyślnie mogliśmy startować. I tu, jak się okazuje, dopiero zaczęła się jazda. Mimo, iż mój programista opracował system tak, by wymagał jak najmniej ingerencji czynnika ludzkiego i większą część zadań wykonywały automaty, w dalszym ciągu miałam ogrom pracy do wykonania. Wyobraźcie sobie, że standardowy sklep nie ma takich udogodnień i pracownicy dodają produkty ręcznie, co przy dużej ich ilości zajmuje mnóstwo, mnóstwo czasu. I pieniędzy.

Tak więc moimi zadaniami było doprowadzanie do porządku oraz ujednolicanie produktów. Zaczęliśmy od czterystu, na chwile obecną zaplecze liczy ich około sześciu tysięcy. Jak więc możecie się już domyślić, właśnie to było powodem mojej nieobecności. Zaangażowałam się stuprocentowo w działania związane ze sklepem. Oprócz strony doszły do tego jeszcze platformy sprzedażowe, a także kontakty z klientami. Każdego dnia jest mnóstwo pracy do wykonania, a i tak widzimy, ile jej jeszcze przed nami, by sklep prezentował się i funkcjonował perfekcyjnie. Mimo to bardzo cieszę się, że tak się potoczyły nasze losy. Mamy świadomość tego, że każdy dzień naszej pracy jest dniem poświęconym na nasz własny biznes. Już nie przeznaczamy wszystkich sił, by jakiś Janusz miał wysoki obrót, tylko pracujemy na swój. I przede wszystkim, codziennie mam okazję uczyć się czegoś nowego.

Mam więc zaszczyt zaprosić Was do odwiedzenia strony naszego sklepu internetowego StylowaTorba:  https://stylowatorba.pl/. Zakupy, ale też wszelkie uwagi co do wyglądu i funkcjonowania mile widziane 🙂 .

Nasz sklep internetowy z modną galanterią StylowaTorba.pl
Nasz sklep internetowy z modną galanterią StylowaTorba.pl

 

Pst! To też jest fajne 🙂

 

 

Jak będzie wyglądał blog?

Na pewno zmieni się jego struktura. Podczas pracy ze sklepem okazało się, że świetnie idzie mi copywriting. Pamiętam moje pierwsze krótkie teksty na stronę, miały mieć dwa, trzy zdania a ja siedziałam i patrzyłam w okno, czekając na wenę. Marudziłam nawet momentami, że nie wiem, co mam napisać, brakowało mi słów. Teraz, po tych kilku miesiącach mogę stworzyć elaborat o lampie UV do paznokci. Stworzyłam opis damskiej torebki na 3500 tysiąca znaków, i mimo,  że wtedy nic więcej nie mogłam z siebie wycisnąć wiem, że mogłabym obecnie dopisać tam coś jeszcze. Moja przygoda z pisaniem skończyła się wraz z ukończeniem liceum. Wtedy naprawdę szło mi to dobrze, a po roku na studiach miałam problem z napisaniem rozprawki po angielsku.  Naprawdę, wyszłam wtedy z wprawy i cieszę się, że stosunkowo niewiele czasu musiałam poświęcić, by wrócić do formy.

Tak więc blog stanie się swoistym portfolio dla kontrahentów. Zostawię na pewno zakładkę, gdzie będzie odrobina prywaty i lifestylu. Ale myślę, że mogę się podzielić się spostrzeżeniami odnośnie własnej działalności gospodarczej ze swojej perspektywy. I nie, nie robię z siebie kobiety sukcesu, po prostu wiem, że takie przemyślenia przydają się osobom, które startują, albo dopiero szukają swojej drogi i czasem jedno zdanie może się okazać niezłym kopniakiem motywującym do działania.

 

Jeszcze kilka nowinek

A pamiętacie tekst o tym, jak schudłam? No, to już trochę przytyłam. Razem z pracą nad sklepem bardzo zmienił się mój tryb życia. Teraz praktycznie cały czas siedzę przed komputerem. Żeby nie było, znalazłam świetny rodzaj ćwiczeń, który bardzo mi przypasował. Ale przez wysokie temperatury, które towarzyszą nam od jakiś dwóch miesięcy ćwiczenia to ostatnia rzecz, jaka przychodzi mi do głowy. Owszem, próbowałam, ale trening w 40-stopniowym upale za bardzo obciąża mój organizm. Nie omieszkam Wam wspomnieć co nieco o tej formie aktywności w następnym artykule. Zamierzam również opowiedzieć Wam o pewnej rzeczy, którą wykonywałam w czasie wolnym od działań na stronie. A była to rzecz bardzo ciekawa…